Z diariusza Pana Dariusza: 60 to więcej niż 365

Ależ się zdziwiliście, już sam tytuł czytając. O czym nasz Ukochany Pan Dariusz pisze w swoim najnowszym diariuszu?Jak to możliwe, by liczba 60 znaczyła więcej niż 365? To matematycznie niemożliwe. Przecież to nieładnie, by głupoty matematyczne młodzieży naszej wtłaczać. Pisząc to, już słyszę jednocześnie głosy komentatorów moich, Dziadów Starych. Praw fizyki Pannie zmienisz i nie bądź Pan głąb. Sentencje te są dla mojego pokolenia oczywiste, choć dla młodzieży już niekoniecznie. Dwa plus dwa powinno być przecież zawsze cztery.A co dopiero obwieszczać Czytelnikom, że 60 znaczy więcej niż 365?

Obiecałem Wam felieton Starego Dziada, więc słowa dotrzymuję. Zapytacie zapewne,czemuż tak młody i duchem, i piórem, i strojem, i rowerem felietonista,Starym Dziadem się mianuje. Czemuż tak Zaszczytność Starości obraża swoją w niej Wieczną Młodością? Są to – przyznajcie – pytania, na które Wy, Wierni Moi Czytelnicy i Czytelniczki takoż (by równość płci uszanować)–macie prawo uzyskać odpowiedzi. Jak najbardziej uczciwie i prawdziwe. Więc Wam uczciwie i najprawdziwiej jak tylko mogę, obwieszczam, iż 29 czerwca Pańskiego Roku Obecnego, o godzinie 16.20 ukończyłem 60 lat. Założę się o wszelkie tego świata dobra, w tym najnowsze smartfony, telewizory, samochody, wille, a nawet podróże z Muskiem na Marsa – do głowy by Wam nie przyszło, że wiecznie młody Darek Łanocha 60 lat skończyć może. To się w głowach Waszych pomieścić przecież nie może.

A jednak sam Pan Bóg świadkiem tego. Gdyż Pan Pesel Panu Bogu potwierdził, że Pan Dariusz Łanocha skończył lat 60. I niestety nic z tym się zrobić nie da. To trzeba przeżyć. Wy musicie, ja muszę. I wszyscy Ci wielcy Panowie i Panie wokół, którzy od 60 lat mnie otaczają. Prezydenci, premierzy, papieże, prezesi, dyrektorzy, przyjaciele, Ukochana Żona z Ukochanymi Córkami, a nawet wszyscy członkowie Deep Purple i Madonna – razem wzięci, musicie fakt ukończenia przeze mnie lat 60 przyjąć do wiadomości.

Od razu Wam opisuję, że stosowne uroczystości z tej okazji w Klubie Kazimierz się odbyły. Przybyło wielu zacnych Gości i tort był wspaniały (a przy nim wiele śmiechu było, ech było), i szczęście nam sprzyjało. A radowaliśmy się odpowiednio zabezpieczeni. Przed gościem niechcianym. Sam się wycofał, widząc nasze odpowiednie siły zbrojne, w postaci maseczek, rękawiczek, płynów na ręce lanych,a mocno śmierdzących. Udało nam się! Covid 19 na moje urodziny wpuszczony nie został.

Prywata prywatą,urodziny urodzinami,a tu do życia trza wracać. Trza trzasnąć w klawiaturę. I o zjawiskach kulturowych Wam napisać. Piszę więc od razu o filmie 365 dni. Wiem, Wy, intelektualiści przecie, słyszeliście o nim, o książce Blanki Lipińskiej też zapewne już się dowiedzieliście. Domyślając się, o co w tym filmie chodzić może i jakie jego powstaniu towarzyszyć mogło przesłanie („kasa, misiu, kasa, ciemny lud to kupi”) długo wstrzymywałem się z obejrzeniem dzieła tego. Już sam tytuł sprowokował mnie nadzwyczajnie. Dlatego porównać swoje 60 z liczbą 365 postanowiłem. Co większe, co fajniejsze, co wartościowsze. Tym bardziej mnie ten problem zaintrygował, że Internety napisały, iż 365 dni jest hiciorem filmowym w świecie całym, od Azji po Amerykę.

W końcu i ja obejrzałem 365 dni. I aż mną trzepnęło! Jak kultura ludzka tak sponiewierać się może. Jak doprowadzić ona może do tego, że w XXI wieku podobają się nowoczesnej ludzkości dzieła artystyczne, których głównym przesłaniem jest dominacja mężczyzny nad kobietą. Bo, że tak ongiś było, rozgarnięci ludzie wiedzą. Wszelakie religie, od judaizmu, przez islam, chrześcijaństwo, buddyzm – taką opinię, z pomocą własnych Kościołów, w mózgi ludzkości wtłaczały. Z pomocą polityków i ich partii przeróżnych też pokoleniom wmawiały.

Czas jednak szczęśliwie taki nastał, że dzięki nowoczesnym technologiom, wiedza naukowa powszechniejszą się stała, a nie przesądy jakieś. Kobiety, i słusznie, do głosu doszły, i nikt się temu dziwić nie powinien.

Może i nawet chcieli o tym świat poinformować twórcy filmu, posiłkując się scenariuszem z książki Blanki Lipińskiej wziętym, która to książka na naszym rynku bestsellerem się okazała. Aby nie było żadnych między nami intelektualnych nieporozumień, grzecznie, lecz stanowczo od razu Wam oświadczam – Blanka Lipińska nie pisze tak dobrze, jak Olga Tokarczuk, Blanka Lipińska pisać nie umie. I obiecuję Wam też, że Blanka Lipińska za mojego życia literackiego Nobla za swoją pisaninę nie dostanie, a ja zamierzam żyć bardzo długo. I obietnic dotrzymuję.

Męcząc się przez prawie 2 godziny przy 365 dniach, obserwowałem sobie, jak młody mafioso z Włoch, Massimo, próbuje dotrzeć do serca i ciała Polki, która mu się spodobała, czyli Laury. Laura jest dla mafioso przedmiotem i jemu się wydaje, że on sobie będzie nią pomiatał, jak tylko chce, bo ona jest kobietą, Polką, a on jest mężczyzną. I mafioso, co ma mu – wedle sycylijskich i chrześcijańskich tradycji – nadawać boskie niemal prerogatywy. A to, jakby ks. prof. Józef Tischner napisał, g…prawda, a nie prawda. A już na pewno nieświęta. Massimo, kasą i seksem, męczy więc Polkę Laurę swoimi fobiami i ambicjami, które z każdą minutą stają się tak nudne i przewidywalne, że szkoda klawiatury marnować na ich opisywanie. No, nudą wieje z ekranu, scenami się powtarzającymi (ja chcę Cię, a Ty nie chcesz mnie), scenariuszową dramaturgią, która sama dla siebie jest dramatem albo tragifarsą, albo tragikomedią, sam nawet nie wiem, jak to filmowe zjawisko nazwać. Bowiem na pewno, że nic w tym scenariuszu „kupy się nie trzyma”, a jeżeli chodzi o pokazywanie i wzajemne reakcje ciał męsko-kobiecych, to wcale aż tak wiele w tym filmie nie ma, wbrew medialnym doniesieniom i relacjom fejsbukowo-instagramowym. Zawiedziecie się w tych sprawach, jeżeli do oglądania tak rozreklamowanych filmów w tym celu przystępujecie.

Nie będę puentował. Kto zrozumiał przesłanie diariusza, ten wie, że Dariusz, czasami świętą prawdę Wam napisze. I choć matematyka Wam mówi, że 60 jest mniej warte niż 365, ja Wam piszę, że to nieprawda. Bo 60 więcej prawdy Wam podpowie.

Nie oglądajcie głupich filmów!

Dariusz Łanocha

 

Social media
Szukaj...
Skip to content