Z diariusza Pana Dariusza: Social media, czyli pralnia mózgów

Hej, hej, hej. Hejka! Pana Dariusza felieton sobie dziś kolejny poczytajcie. Witam Was na fejsie, Instagramie, Tik-Toku, ech tchu mi zabrakło, by te wszystkie Wasze social media komunikatory wymienić. Wiem, wiem, wiem, po trzykroć nawet wiem, że Wy bez nich żyć nie możecie, że życie bez nich jest dla Was niewyobrażalnie nudne i niemożliwe, wiem, że Wy wszędzie i w każdej niemal chwili musicie sprawdzić kto, co, gdzie, kiedy, kto z kim, no ploty wymienić chcecie. Niespecjalnie przy tym przejmując się, jakie są tych Waszych zachowań poważne konsekwencje. I kogo jesteście ofiarami.

Tak się złożyło, że wpadł mi w oczy właśnie prześwietny fabularyzowany dokument Netflixa, te Wasze dylematy opisujący. Pisząc to wiem, że znajdą się rychło cenzorzy Waszych wolnych myśli. Zasugerują Wam: broń Cię Panie Boże nie oglądaj takich filmów, niech Cię diabeł nimi nie kusi, niech on, ten diabeł, się od Ciebie ostatecznie odczepi. Z mojej porady Wy w tej sprawie korzystajcie. Powiedzcie takiemu diabłu stanowcze nie i obejrzyjcie wraz ze mną Dylemat społeczny wyreżyserowany przez Jeffa Orlowskiego. Zachęcam, choć wiem, że sam tytuł w życiu by Was do obejrzenia tego filmu nie zachęcił. Tu akurat ktoś z produkcji nie pomyślał. Na szczęście, dookoła myśląca społeczność Netflixa, ta bardziej intelektualnie rozgarnięta, dostrzegła pod tym tytułem olbrzymi potencjał. Kulturowy, socjologiczny, religijny. Twórcy filmu starają się światu całemu wyjaśnić, na czym tak naprawdę polega fenomen social mediów, na kogo te social media wpływają i do kogo uczestniczący w tym procederze po latach pretensje mają. 

Nad innymi filmami przewaga akurat tego polega na tym, że wypowiadają się w nim twórcy, wielcy innowatorzy i dyrektorzy, którzy decydowali o tym, co się w social mediach działo. Wszyscy oni z Krzemowej Doliny pochodzą. Tej Doliny, która stała się pralnią mózgów. Jeden z nich, Tristan Harris, etyk z Google, z pracy sam zrezygnował, by po latach finansowych dla siebie zysków, komputerowych wymysłów i pomysłów, zderzyć się z własnym sumieniem, komputerowo nierozpracowanym. I to sumienie mu powiedziało tak: chłopie, kierujesz garstką kilkudziesięciu młodych, szpanujących umiejętnościami komputerowymi ludzi, których wpływom ulega 2 miliardy ludzi! Z matematyko-fizyki słaby zawsze byłem, niemniej rozpoznaję, że to istotna różnica musi być. Polega ona otóż na tym, że ci młodzi ludzie, w Krzemowej Dolinie kasę trzepiący, rychło zdają sobie sprawę z tego, że światu niewiele dobrego zrobili, że ten świat ich przerósł, że oni tak naprawdę innymi ludźmi być chcieli. Nie chcieli, by social media aż tak zgubny wpływ miały na zachowania całych narodów, pod pozorem poszerzania demokracji – ją niszczyły, wpływały na stadne zachowania, niwelowały twórcze i samodzielne myślenie młodych pokoleń.

Dylemat społeczny historie takich postaci opisuje. Wielcy dyrektorzy Facebooka, Google, Instagrama i wszystkich tych innych social mediów ujawniają, jak już po kilku latach pracy sumienie ich dopadło, jak ono ich męczy, jak im dospać nie daje. W czasie swojej krótkiej tam pracy inspirowali fake  newsami, szykowanymi zdjęciami, algorytmami, uległych im odbiorców, by tak jak oni chcą postępowali. „Gdy w Google pracowałem, myślałem, że robię coś dobrego. Uważałem, że zyski moje, mojej firmy, moich szefów – są tak dla mojej kariery znaczące, że warto im poświęcić zawodowe życie” – mówi jeden z bohaterów filmu.  Złudne to były nadzieje, co potwierdzają inni wypowiadający się w filmie Netflixa. Potwierdzeniem stadnych zachowań i ludzkich nieszczęść są konkretne przykłady i eksperymenty w tym filmie przeprowadzone. Oglądamy np. dramat młodzieńca, którego na kilka dni odcięto od fejsa. Jego życie sens straciło. Podobne ofiary social mediów na całym świecie można liczyć w dziesiątkach tysięcy.

Wynika z niego jednoznacznie, że social media wpływają i będą wpływać na Wasze życie. W ogłupiany przez nie świat śmiało wkroczyli politycy, młodzież komputerowo uzdolnioną zatrudniają, by swoje prywatne interesy załatwiać. W Dylemacie społecznym jest o tym wiele opowieści. Prawdziwych jak najbardziej i jak najbardziej smutne niosących przesłanie. Więcej Wam o tym filmie pisał nie będę, tylko polecam jego obejrzenie i samodzielne przemyślenie.

Prośbę do Was mam jeszcze tylko jedną. Wyłączcie choć na jeden dzień fejsa, insta, Tik Toka, czy co tam jeszcze w swoich komputerach i smartfonach macie. Zadzwońcie do bliskich sobie i zaproście na pogaduchę. Może to być kawa, może być herbata, nawet piwo może być. Byleście się ze sobą spotkali, w oczy spojrzeli, pogadali face to face.

Na tym polega przesłanie Dylematu społecznego, by o takim świecie nie zapominać. On jest, on nic nie kosztuje, a do intelektualnej aktywności i myślowej samodzielności zachęca. Skorzystajcie z mojej porady, bo naprawdę warto.

Dariusz Łanocha

Social media
Szukaj...
Skip to content