Z diariusza Pana Dariusza: Ciekawe jest życie staruszka

Z diariusza Pana Dariusza: Ciekawe jest życie staruszka

Zazdrościć mi dziś będziecie. Podejrzewam, że znajdą się i tacy, którzy chętnie by w moje buty wskoczyli, sławetny pesel zamienili, by móc, jak ja – z rożnych dobrodziejstw życia korzystać. Czyli mózg i ciało rozruszać. Fizycznie i intelektualnie. Przyznam się Wam uczciwie, że jeszcze kilka miesięcy wstecz o swój nieszczęsny los mocno się obawiałem. Wkroczenie w wiek senioralny kojarzyło mi się z rezygnacją z wielu przyjemności, z koniecznością przejścia na dostojeństwo, większej troski o zdrowie, spokój duchowy i wiele innych rzeczy, którymi stateczny senior przejmować się powinien. Trudne czasy, panie Dariuszu, nadchodzą – tak myślałem – szykując prywatną listę ograniczeń, którym będę musiał ulec.

Co z tego wyszło? Nici wyszły. Senioralną listę życia zmian do kosza wyrzucić musiałem, jak dziesiątki wcześniejszych noworocznych zobowiązań. Tym razem przegrałem sam z sobą. Na wielu polach przegrałem. Rychło się okazało, że takie na przykład dostojeństwo nijak do mojej natury nie przystaje, z nią to moje starcze dostojeństwo kojarzyć się nie może, natura moja i ciało wiecznie młodymi chcą być. Aż po grób nawet. I nic z tym zrobić się nie da. Stanu spokoju duchowego także nie udało mi się osiągnąć. Gazetę przeczytam, telewizor włączę, internet prześledzę, fejsa poczytam – i od razu mnie trafia na to, co się dzieje. Gdyż wiele durnoty już przeżyłem. I grzecznie, statecznie i dostojnie sobie życzę, bym ani dnia więcej jej nie przeżywał.

W związku z powyższym, jak się ongiś pisało, porzuciłem tego typu troski i problemy. O jakichkolwiek trudach starości zapomniałem, postrzegając swój wiek z jakże innej perspektywy. Nie przejmuj się tym wszystkim, chłopie, aktywność wybierz, korzystaj z możliwości ci oferowanych. Tak pomyślałem i tak zrobiłem. Z czego dumny dziś bardzo jestem.

W jakże bliskim mi Klubie Kazimierz, z inicjatywy Chóru Hejnał, z życzliwą pomocą władz miasta (dyrektor doktor Anna Okońska-Walkowicz, dziękujemy!) i Krakowskiego Forum Kultury (dyrektor Izabela Biniek – wielkie dzięki też) powołaliśmy Centrum Aktywności Seniora Kazimierz. Jedno z kilkudziesięciu w mieście. I dzieje się. Mamy warsztaty plastyczne, muzyczno-wokalne, kurs komputerowy, kurs językowy, warsztaty teatralne, zajęcia gimnastyczne. Zainteresowanie naszą działalnością jest olbrzymie. Aż takie, że wskutek ograniczeń pandemicznych np. na zajęcia plastyczne nie mogliśmy wpuścić wszystkich chętnych. Od dwóch miesięcy zajęcia te on-line się odbywają, z czego chętnie sam także korzystam.

Seniorzy w Krakowie mają w czym wybierać. Nie tylko życzliwość Wydziału Polityki Społecznej i Zdrowia Urzędu Miasta sprawiła, że powstały takie portale, jak Seniorzy.pl, Seniorzy24.pl, ABC Seniora, Serwis Seniora, Senior w Krakowie czy Krakowski Generator Społeczny. Dzięki temu ostatniemu, zaintrygowany technicznymi możliwościami i atrakcją kulturalną (zajrzyjcie do mojego ostatniego felietonu o Polskim weselu Józefa Beera), oglądałem Koncert dla Seniora w ICE Kraków zagrany. Przepięknej muzy słuchałem. Soliści: Aleksandra Martinez, Anna Lasota i Jakub Oczkowski, wsparci kunsztem Orkiestry Straussowskiej OBLIGATO pod batutą Jerzego Sobeńko, mnie zachwycili. Głos solisty, zaprawdę powiadam Wam, Elvisa Presleya mi przypominał, z Elvisem mi się kojarzył, i pięknie się tego słuchało. A internet od głosów seniorów w tym czasie oszalał z radości, choć południe było, a nie wieczór – jak na wielkie, we fraki przystrojone towarzystwo i wydarzenia artystyczne przystało. I ja do tego chóru dyskutantów dołączyć mogłem. Niekoniecznie we frak przystrojony.

Wiele innych zdarzeń do życia mnie porwało. Zaliczyłem książkowy wywiad Katarzyny Kubisiowskiej Głos z Wojciechem Mannem. Uwielbiam go za fantastyczny dowcip, autoironię, wieczną  niezależność od pospolitej głupoty i muzyczną fachowość. Zdania o Mannie, po lekturze, nic a nic nie  zmieniłem, tylko mocnym plusem dodatnim (ha, ha, ha!) je potwierdziłem i wzmocniłem. Przeczytałem na kindlu (tak młodzież dziś pisze) najnowszego Harlana Cobena Chłopiec z lasu i na autorze się nie zawiodłem. Jak nasz Remigiusz Mróz, Coben jest dobry w kryminalnych tematach, piórem umiejętnie steruje. Ponadto przepedałowałem z młodszą córką (14 lat) do Tyńca, przesłuchałem kilkanaście najnowszych płyt muzyki wszelakiej (nie byle jakiej!), uczestniczyłem też w 6. rocznicy powstania mojego ulubionego radia Rock Serwis FM. A przede wszystkim radowałem się nową płytą AC/DC, choć to panowie starsi nawet ode mnie.

Ech, tchu mi zabrakło, aby to wszystko, co przeżyłem dokładniej Wam opisać, czym Wasz Pan Dariusz staruszek w ostatnich dniach żyje. I żaden Covid w tej sprawie krzywdy mu jeszcze nie uczynił.

Znacie mnie, wiecie, że znacznie bliżej mi do innej muzyki. Już teraz Was zapraszam na koncert charytatywny on-line Gramy dla Pudla. Legendarny lider krakowskich alternatywnych Pudelsów w szpitalu walczy o życie, potrzebując finansowego wsparcia. Zaśpiewają mu m.in. Maciej Maleńczuk, Janusz Radek, zagrają Jacek Królik oraz nasz basista Scorpionsów, Paweł Mąciwoda. Znajdźcie w sieci ten koncert. I dołączcie w sobotę, 12 grudnia, ze mną, staruszkiem.

A Wy, młodziaki, jak tam żyjecie? Co myślicie? Że jak Covid nastał, to już nic fajnego zrobić się nie da? Że Covida się boicie? A ja Wam radzę, aby obojętnymi wobec problemów nie pozostawać i z szerokiej oferty Miasta Krakowa korzystać. Staruszek, Pan Dariusz, tak pisze. I nie lekceważcie słów jego. Gdyż ja już wiem, że ciekawe może być życie staruszka (he, he, he!).

Gdy postąpicie inaczej, niedoczekanie Wasze. Spotka Was za te zachowania kara boska. Której Wam  w przedświątecznych dniach nie życzę.

Dariusz Łanocha

Social media
Szukaj...
Skip to content