Z Diariusza Pana Dariusza: Kultura w strzykawkach

W pierwszych słowach Nowego Roku informuję Was, że w radosnym nastroju go rozpocząłem. Uzupełniły mój stan ducha optymizm, nadzieja, ambitne plany i sporo dobrych wieści ze świata medycyny płynących, a ilości nowych antykoronawirusowych szczepionek dotyczących. Bo przyznam się Wam, że w temacie rychłego wynalezienia przez ludzkość antycovidowej szczepionki mocno sceptyczny byłem. A tu, proszę, taką niespodziankę nam naukowcy sprawili, że nic tylko radować się wypada i wszelkie możliwe hołdy im oddawać. Dzięki nim szybciej zapomnimy o roku minionym, który tak pięknie się zapowiadał i ładnie nazywał (twenty twenty), a tak marnie skończył, przynosząc cywilizacji ponad milion śmiertelnych ofiar, upadek tysięcy firm, ludzkie dramaty i moralne dylematy.

Trzeba przyznać Człowiekowi, że całkiem nieźle sobie z Covidem 19 dawał radę, że wszelkich możliwych chwytów używał, byle koronawirus nas nie uśmiercił, nie zagłodził, do życia nie zniechęcił. Nowoczesne technologie, Internet, możliwość zdalnej nauki i pracy, sprawiły, że jako tako dało się żyć, że nowinki w wielu dziedzinach życia kombinować ludzkość zaczęła, o których wcześniej nie myślano. Takoż w kulturze się stało. Zamknięci w chałupach artyści nie poddali się, dzięki czemu  nowe dzieła w nowych formach powstały. Youtube zalany został domowymi filmikami, on-line koncertami i spektaklami, wywiadami, prezentacjami, wszelkiej maści atrakcjami, wśród których wiele perełek wyłowić można było. O wielu z nich w swoich Diariuszach obficie Was informowałem.

I dziś o takim zjawisku Wam napiszę, które w Nowy Rok z radością i optymizmem mnie wprowadziło. W Sylwestrową noc, zamiast po nielegalnych domówkach i podziemnych balach się szlajać, z kacem powracając – w domowych pieleszach pozostałem. I małżeńskie uznanie zyskałem, Wielce Szanowną on-line zapraszając, w tę szczególną noc, w dostojne wnętrza Teatru im. Słowackiego w Krakowie, gdzie weselisko się odbywało. Nie mylcie go z Weselem Wyspiańskiego, które 120 lat temu na tej scenie wystawiono, ani z Polskim weselem Józefa Beera, dwa Diariusze wcześniej opisywanym. Sylwestrowy spektakl w Słowackim to wspólne dzieło Bronisława Maja (pióro) i Jerzego Zonia (reżyseria), wystawione przez Teatr KTO oraz artystów zaprzyjaźnionych. Na ich Weselisko zajrzałem tym chętniej, że obu twórców osobiście od wielu dekad znam, ich twórczość szanuję, a z Jurkiem Zoniem często po Krakowie pedałuję, gdyż namiętnym cyklistą on jest. Co nam wyborny duet zaproponował? Posiłkując się fragmentami Wesela Wyspiańskiego, uzupełnionymi o cytaty z innych klasyków (m.in. Norwid, Gałczyński, Herbert, Młynarski) Maj stworzył scenariusz autorskiego Weseliska. Od razu Wam napiszę, bardzo udanego, do głębokiej refleksji skłaniającego.

Gwiazd na nim nie zabrakło. Obok aktorów z Teatru KTO, za weselnym stołem na scenie zasiedli m.in. Anna Dymna (Gospodyni), jej mąż Krzysztof Orzechowski (Gospodarz), Rafał Dziwisz (Chochoł), Krzysztof Jędrysek (Ksiądz). Także sam autor scenariusza, Bronisław Maj, za nim zasiadł w roli Poety, jakże dla niego oczywistej. Doborowe weselne towarzystwo zgromadzone przy prostokątnym stole, owszem, jak na weselisko przystało, wódkę piło i przy discopolowej muzyce tańczyło. Nie hulanki i swawole ten spektakl jednak zdominowały, tylko bardzo poważna o Polsce i Polakach rozmowa. Choć  historyczno-literackich odniesień i klimatów nie brakowało, była to jednak najbardziej debata o współczesnej Polsce i rodakach, o moralnych dylematach, o politykach, o absurdach rzeczywistości, o wszystkich wkurzających nas życiowych problemach. W tej poważnej debacie iskrzyło poetyckim dowcipem, dzięki któremu Weselisko atrakcyjniejszym dla widza się stało. Co się potwierdziło w tzw. oglądalności. Wielotysięczna publika przed ekranami komputerów zasiadła i godzinny spektakl oglądała. I bardzo jej się podobało, czego potwierdzenie w licznych komentarzach na fejsbuku znajdziecie. Zadowolone były ludziska z tego Weseliska aż tak bardzo, że Zoń z ekipą zdecydowali się zorganizować  Poprawiny. Już teraz w jego imieniu zapraszam Was więc 14 lutego, o godzinie 19:00, na kanał Teatru KTO na Youtubie. Chłopcy, zaproście swoje ukochane dziewczyny w Walentynki, na  teatralne Poprawiny, a żałować nie będziecie!  

Nie tylko teatralną sztuką Nowy Rok witałem. On-line także wybrałem się do bliskiego mi Dubaju na najbardziej spektakularne rockowe show przełomu dekady. Za skromne 10 milionów dolarów arabscy szejkowie sprowadzili sobie w pobliże hotelu Atlantis amerykańskich i zawsze umalowanych weteranów z Kiss. Postawiono pod hotelem potężną scenę, zgromadzono kilkadziesiąt ton sprzętu, 50 kamer telewizyjnych transmitujących w formacie 4K i mnóstwo fajerwerków, by zaprezentować światu show, jakiego świat jeszcze nie widział. Wystarczy napisać, że Kiss pobili dwa rekordy Guinessa, dotyczące ilości i wielkości odpalonych fajerwerków oraz że o tym koncercie Dubaj do dziś jeszcze mówi (bliscy mi donieśli), co na uwagę zasługuje, gdyż rock w arabskiej kulturze nie jest nadzwyczaj poważany i słuchany. Po Kiss to się zmieni. Także ten koncert zobaczyć możecie na Youtubie.

Już te dwa noworoczne wydarzenia uprawniają do kulturalnego optymizmu. Artyści po tak długiej kwarantannie wyłażą z chałup z nową ofertą, zapowiadają nowe płyty i trasy koncertowe. Rodzajów szczepionek i zaszczepionych z każdym dniem przybywa. Doczekamy w tym roku wielu atrakcji.

Wystarczy się tylko zaszczepić. Nie słuchajcie więc bzdur, nie bójcie się – tylko biegnijcie do strzykawek, jak wzywać będą. A zapewniam Was, że zdrowsi, szczęśliwsi i ukulturalnieni w tym roku będziecie.

Dariusz Łanocha

 

Social media
Szukaj...
Skip to content