Z diariusza Pana Dariusza: Szerpowie górą, rodacy dołem

Z diariusza Pana Dariusza: Szerpowie górą, rodacy dołem

Śniegiem w ostatnich dniach nas zasypało, więc wyjścia ani zejścia innego – w tej sytuacji nie mam.  W góry Was zabrać muszę.  Najwyższe i  niższe znaczniej. Góry bardziej i mniej bezpieczne. Wieści z wierzchołków różne w ostatnich dniach do nas docierały. I od razu Wam napiszę, że są to wieści jak najbardziej radosne, dumą ludzkość napawające, jak i wieści smutne, wstyd ludzkości przynoszące, do głębokiej zadumy nad słabiejącą kondycją myślową zmuszające. O paradoksie, sprzeczne informacje dobre płyną do nas gór wysokich, bardzo niebezpiecznych, a wieści smutne z gór najniższych, zdawałoby się turystom sprzyjających.

Informacje radosne Szerpów dotyczą. Zapewne już wiecie, ale grupa dziesięciu zorganizowanych Szerpów, drugi pod względem wysokości ziemski szczyt, czyli K2, zdobyła zimą, co po raz pierwszy w historii się zdarzyło. Ech, opisywać historię zdobywania K2 i latem, i wiosną, i jesienią, a szczególnie zimą – to opowieść na grubą księgę, a nie króciuteńki felietonik. Niech Wam wystarczy informacja, że zdobycie K2 tak poważnym problemem dla ludzkości się stało, że nakręcono o tym wiele filmów, w tym kinowe hity, napisano wiele reportaży, powstały tysiące stron relacji z kolejnych nieudanych wypraw, opisano nieszczęśników, którzy z wyprawy na K2 nie wrócili. Tymczasem, ciut wyższy  Mount Everest bezproblemowo był zdobywany. Wejście nań tak banalnym i prostym wyzwaniem się stało, że kolejki głodnych himalaistycznego sukcesu ustawiają się tam tak długie i pospolite, jak do naszego Kasprowego Wierchu.

A K2 zimą, wolny od człowieka, jak stał, tak stał – i żadnej wyprawie się nie poddawał, choć organizowano wielkie i bardzo kosztowne, w których najlepsi z najlepszych wspinaczy świata uczestniczyli. Dwa lata wstecz taką właśnie wyprawę Polacy pod wodzą Krzysztofa Wielickiego olbrzymim kosztem przygotowali. I choć, tuż tuż już byli, już podziwów świata oczekiwali, już medale na swych piersiach widzieli, a tu klops. K2 zimą niezdobyte pozostało.

Jeszcze parę tygodni wstecz, uparty Krzysztof Wielicki w telewizorze snuł opowieści o szykowaniu kolejnego, tegorocznego wejścia na K2, zachęcając sponsorów i kompletując ekipę potencjalnych zdobywców. A tu krótka informacja na nas spadła, że K2 już zdobyte, że zimą na tę górę człowiek wlazł jednak jakiś. I nie jest nim wybitny himalaista, zdobywca wszelakich górskich koron, i latem, i zimą, nie jest to też żaden górski bohater z Ameryki czy Europy.

Wspiął się na niezdobyty zimą K2 prosty Szerp z dziewięcioma kumplami, też Szerpami, sławę gwiazdorom-himalaistom odbierając. Uradowała mnie ta wieść nadzwyczajnie, tak mnie ucieszyła, że aż piszę o tym, z Wami się zadowoleniem dzieląc. Wiem, wiem, wiem. Na potępienie w tej sprawie zasługuję, gdyż  patriotą nie jestem. W czasie, gdy Nasz Narodowy Patriotyzm jest na topie, ja Wam  prostych  Szerpów do oklaskiwania ich sukcesów polecam. Biję się w piersi, nieładne to z mojej strony zachowanie jest. Już Wam tłumaczę powody mej wredności i złośliwego, antypatriotycznego krytykanctwa. Zdobywaniu himalajskich szczytów od dekad się przyglądając, dostrzegłem, że każdemu sukcesowi w wejściach na kolejne szczyty, w tle zawsze jakiś skromny Szerp towarzyszył. On tarmosił ciężkie bagaże, on sugerował ścieżki wejścia i zejścia, on oprowadzał po górskich zakamarkach, on był chodzącą, bezkomputerową prognozą pogody, on leczył i stawiał na nogi, on udzielał pierwszej pomocy. Czyli, świętą prawdę Wam piszę, to anonimowy Szerp te wszystkie himalajskie szczyty zdobywał, więcej o nich wiedział, podczas gdy słynni himalaiści przyjeżdżali tam gwiazdorzyć, kolejne szczyty i trasy zdobywając, rekordami się chwaląc. Za sukcesami tymi, za nazwiskami wielkimi, stały jednak zawsze wielkie pieniądze. O małym Szerpie świat nie wiedział, gdyż mały Szerp z tych wielkich pieniędzy tylko małą kapkę łyknął, do pierwszego dnia miesiąca i kolejnego himalaisty – przeżyć pozwalającą. Podczas gdy o jego imieniu i nazwisku, cicho sza w świecie było. Tam liczyli się i pamiętani są: Edmund Hillary, Reinhold Messner, Denis Urubko oraz nasi: Jerzy Kukuczka, Krzysztof Wielicki, Wanda Rutkiewicz oraz wielu innych.

Kiedy do głośnych, żyjących himalaistów, wiadomości o zimowym zdobyciu K2 przez prostych Szerpów dotarły, przyjęli nadzwyczaj je wstrzemięźliwie, od razu własne waśnie, ambicje i pretensje ujawniając. Że nieznani Szerpowie weszli z butlami, że ich wizyta niezapowiedzianą niespodzianką była, że nieznane nazwiska tam wlazły, że cwaniacko okno pogodowe wykorzystały, że można to było korzystniej  medialnie upowszechnić. I kasę większą zarobić. Nieładne to jest zachowanie. Dlatego himalajskich gwiazdorów nie lubię, a Szerpom przyklaskuję i  kibicuję.

Kiedy skromni Szerpowie z sukcesem szturmowali  groźne K2, rodacy moi, czyli  Polka z Polakiem, inne szczyty zdobywać zechcieli. I były to, niestety, szczyty głupoty. Moi rodacy, namiętnie tę formę turystyki i sportu zaczęli uprawiać w ramach tzw. morsowania. Morsowanie modne nadzwyczaj w ostatnim czasie się stało, morsować ambitny, mocarny, modowy rodak musi, bez morsowania aż wstyd w dobrym towarzystwie się pokazać. Morsować, i w wodzie, i w górach, i gdziekolwiek się da, Polak musi. O ile w wodzie morsowanie bezpieczniejszym jest, o tyle morsowanie w górach nadzwyczaj niebezpiecznym się stało. Podczas gdy Szerpowie zdobywali znacznie wyższe Himalaje, odpowiednio zabezpieczeni, morsujący Polacy, na luzaka zabezpieczeni, szturmowali szczyty Karkonoszy, Tatr i innych pagórków – odziani często tylko w trampki, klapki, nawet szpilki, majtki, biustonosze, letnie kreacje.

Dla wielu z nich morsowanie to dramatycznie się kończyło, służbom górsko-medycznym problemów wielu przysparzając. Turbacz zdobywając na szpilkach i w samych majtkach, chce mój rodak światu ujawniać, że Polak potrafi. 

Pointa z tej opowieści jedna być może. Nie gwiazdorz Wielki Polaku Rodaku. W żadnej sprawie. Spójrz na prostego Szerpa, a prostą prawdę pojmiesz.

Rozum włącz!  A  wyżej i zdrowiej do celu dojdziesz.

Dariusz Łanocha

Social media
Szukaj...
Skip to content