Z diariusza Pana Dariusza: Osiecka, czyli awanturka narodowa

Zaskoczę Was dziś absolutnie. Chwalić będę TVP, oficjalnie zwaną telewizją publiczną, choć wredne ulice i zagranice uważają, że jest inaczej. Tylko w takiej TVP, nigdzie indziej, mógł więc swoje miejsce znaleźć serial Osiecka.  Antena to dla takiego serialu absolutnie jedyna.

Mnie do oglądania Osieckiej absolutnie nie trzeba było zachęcać. Choć o dwa pokolenia starsza, to jednak i moje świetnie rozumiało podteksty jej tekstów, co łatwym pisaniem w czasach cenzury dla Autorki nie było. Ale dzięki temu, przy jej piosenkach tańczyło, kochało i bawiło się świetnie. Była znakomitą tekściarą, czującą bluesa pokoleniowego, kulturowego, bluesa poezji, miłości, przyrody. Osiecka wszystko ładnie i prostym słowem opisać potrafiła, a że wiele przy tym wypiła, to już zupełnie inna sprawa. Ten życia nie zna przecież, kto przy szklanicy nie pogada sobie z rodakami. Streszczając Wam, Osiecka to kobieta z jajami była. I jak mało kto (może Wojciech Młynarski?) świetnie czuła narodowego bluesa. A w nim od wieków najczęściej grają takie instrumenty, jak zawiść, hipokryzja, prywata, obłuda, cwaniactwo, politykierstwo, itp., itd.

Wszystkie one zagrały po kilkunastu odcinkach Osieckiej w TVP. Serial wzbudził  narodowe emocje – tak wielkie, jakby człowiek na Marsie już wylądował i tam zamieszkał. Konkretnie opisując, wzajemny sprzeciw wzbudziło w tym serialu wszystko u wszystkich. Odtwórczynie głównej roli, Eliza Rycembel i Magdalena Popławska, na wszelkich portalach zostały skrajnie skomentowane. Czytając poważnych niby recenzentów, dowiedziałem się jednocześnie, że są albo za brzydkie, albo za ładne. Są do Osieckiej absolutnie podobne i absolutnie niepodobne. Aktorzy grający role wielkich poetów i aktorów są dla jednych podobni, a dla innych zupełnie do swych prawdziwych postaci nieprzystający. Muzyki w tym serialu jest albo za dużo, albo za mało, piosenki wybrano znakomite albo zupełnie fatalnie zostały dobrane. Gdzie w sprawie Osieckiej do mediów nie zajrzałem, tam totalnie sprzeczne opinie czytałem.

Scenografie się podobały, ale nie wszystkim, gdyż niedokładnie realiom ówczesnych miast i dzielnic odpowiadały. Nawet bliski memu sercu i duchowi artystycznego Krakowa Bogdan Micek, odwieczny opiekun Piwnicy pod Baranami, swoje trzy grosze do skarbnicy pretensji wrzucić musiał. Jego krytykę – nie tylko z powodu prywatno-zawodowej znajomości – za  absolutnie słuszną jednak uznać muszę. Faktycznie, Piwnica pod Baranami tak pokazana w serialu prawdziwą nie jest, jest Piwnicą po warszawsku filmowo i propagandowo przerobioną.

A co Pan Dariusz o Osieckiej sądzi? Oglądałem serial z przyjemnością, z krakowskiego do Warszawy dystansu. Przypominałem sobie warszawskie gwiazdy muzyki, aktorstwa, sztuk wszelakich tamtych lat, które jednak mój mądrzejszy Kraków postrzegały jako mekkę wolności. Miasto, w którym  poważnie o kulturze porozmawiać można było, w którym po krakowskich hotelach poswawolić można było (Przybora na małżeńskim nielegalu z Osiecką  na krakowskich Plantach, pychota), w którym Piwnica pod Baranami inny  poziom dowcipu i kabaretu uprawiała, jakże inny od salonowego  warszawskiego Kabaretu pod Egidą Jana Pietrzaka, politycznie zdominowanego. Dokumentalne wstawki w serialu przypomniały mi wiele zjawisk, postaci i wydarzeń, które zapomniałem. Przede wszystkim jednak, serial Osiecka przypomniał i objawił nowym pokoleniom zjawiskowość kulturową Agnieszki Osieckiej, której piosenki i teksty pod nosem do dziś wyśpiewują, choć nie zdają sobie sprawy z tego, że napisała je właśnie ona. Artystka i kobieta – niebanalna pod każdym względem. Taka, która naprawdę przeżyła życie. W czasach dominującej nad nami kultury niższych lotów warto upowszechniać wybitne postaci rodzimej kultury. I taką postacią była Agnieszka Osiecka.

Jedną tylko pretensję mam do TVP: że tak namolnie w swoich programach lansuje nam czasy PRL, podczas gdy świat dookoła  w przyszłość spogląda. Świat naukowych i moralnych wartości, świat wolności i demokracji, świat dziennikarstwa prawdziwego.

Dariusz Łanocha

 

Social media
Szukaj...
Skip to content