Polskie koncertowe prawykonanie operetki Józefa Beera Polskie wesele [ONLINE]

Polskie koncertowe prawykonanie operetki Józefa Beera Polskie wesele (1937) zaplanowane zostało na 29 listopada 2020 roku o godz. 18.00 w Sali teatralnej S2 Centrum Kongresowego ICE Kraków. Ten praktycznie nieznany utwór zapomnianego polskiego kompozytora żydowskiego pochodzenia miał swoją prapremierę w 1937 roku w Zurychu, ale do dalszych inscenizacji nigdy nie doszło. W polskim prawykonaniu koncertowym z librettem, przetłumaczonym przez Dorotę Krzywicką-Kaindel, wezmą udział soliści (Edyta Piasecka, Anna Bernacka, Wojciech Gierlach, Jacek Ozimkowski, Pavlo Tolstoy, Tomasz Rak), Chór Polskiego Radia oraz Orkiestra Akademii Beethovenowskiej pod dyrekcją Łukasza Borowicza. Reżyserem światła będzie Ada Bystrzycka, reżyserem dialogów – Andrzej Majczak.

Organizatorem koncertu jest Krakowskie Forum Kultury, a współorganizatorami – KBF i Centrum Kongresowe ICE Kraków. Koncert dofinansowany jest ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury w ramach programu „Muzyka” realizowanego przez Instytut Muzyki i Tańca.  

Koncert będzie transmitowany „na żywo” na platformie PLAY KRAKÓW: www.playkrakow.com (wymagana rejestracja)

 

Kompozytor Józef Beer

Okrutna i wszechogarniająca II wojna światowa zmiotła z powierzchni ziemi miliony istnień ludzkich i ich dorobku kulturalnego: zbombardowane miasta z trudną do odrestaurowania zabytkową substancją architektoniczną, splądrowane muzea i zniszczone w pożodze bezcenne zabytki. Śmierć najbliższych, wygnanie, ucieczka, rozstania… O tych strasznych nieszczęściach, o zbrodniach czytamy i wiemy. Natomiast rzadziej dowiadujemy się o artystycznych wydarzeniach, które w wyniku II wojny światowej, a ściślej nawet jeszcze przed jej rozpoczęciem, okryła nadciągająca brunatna nawałnica faszyzmu i gdyby nie przypadek (lub upór tych, którzy przeżyli), pozostałyby na zawsze w otchłani niepamięci.

Nigdy nie dowiedzielibyśmy się więc o takiej perełce, jak skomponowane w 1937 roku Polskie wesele (Polnische Hochzeit), gdyby nie niezłomny upór córek kompozytora tej uroczej operetki.

Józef Beer urodził się w 1908 roku w Gródku pod Lwowem, jako jedno z trojga dzieci miejscowego bankiera Uri Izydora Beera. Muzyka fascynowała go od wczesnego dzieciństwa: jako siedmiolatek wymyślił własną notację muzyczną (nie wiedząc, że takowa już istnieje). Regularną naukę muzyki rozpoczął jako gimnazjalista w lwowskim konserwatorium i mając ledwie 13 lat próbował już swych sił jako kompozytor. Jego miłość i talent do muzyki były tak wielkie, że nawet zmuszony przez ojca do rozpoczęcia studiów prawniczych (wytrzymał rok), porzucił je na rzecz Akademii Muzycznej w Wiedniu. Egzaminy wstępne zdał tak błyskotliwie, że „przeskoczył” całe cztery lata regularnego toku studiów. Poruszony tym faktem ojciec zezwolił chłopcu na opuszczenie rodzinnego Lwowa, kupił mu w Wiedniu dwupokojowe mieszkanie, którego najważniejszym wyposażeniem był nowiutki fortepian. Akademię Muzyczną ukończył Beer z odznaczeniem w wieku 22 lat.

Pierwsze większe dzieło młodego kompozytora – operetka Książę z Shirazu – wzbudziło entuzjazm publiczności i krytyków oraz sprawiło, że utalentowany młodzieniec stał się z dnia na dzień shooting star, jakbyśmy dziś powiedzieli, wiedeńskiego świata muzycznego.

W 1937 roku Beer był o krok od prawdziwego tryumfu, który miał poprowadzić jego nowe dzieło, operetkę Polnische Hochzeit, do międzynarodowego sukcesu. Planowano wystawienia na scenach operetkowych na całym świecie: od Paryża (w Théâtre du Châtelet, z Janem Kiepurą i Martą Eggerth w głównych rolach) aż po Meksyk. Owa – obfitująca w przezabawne, godne kabaretowej sceny dialogi oraz w łatwo wpadające w ucho, urokliwe melodie, a także polskie motywy taneczne i jazzujące (!) harmonie – operetka zawojowałaby z całą pewnością operetkowe sceny.

Polskie wesele nie podbiło zrazu ani Wiednia, ani tym bardziej całego świata. Po entuzjastycznie przyjętej prapremierze w Zurychu w 1937 roku, przygotowania do prapremiery w Wiedniu, w Theater an der Wien, zostały gwałtownie przerwane: w marcu 1938 roku Austria została wcielona do III Rzeszy i utwory żydowskich autorów znalazły się na indeksie, a oni sami musieli ratować życie ucieczką. Beer, spakowawszy skromny dobytek, wyemigrował do Paryża, a po wkroczeniu Niemiec do Francji ukrywał się w Nicei, pod fałszywym nazwiskiem Jean Bérard, wraz z bratem Joachimem. Rodzice i młodsza siostra Zuzanna, których wojna usidliła we Lwowie, zginęli w obozie w Auschwitz.

Beera namiętność do muzyki była tak silna, że nawet w najtrudniejszych chwilach, nie mając instrumentu, ukrywając się i będąc niemal bez środków do życia, cały czas komponował. W nicejskiej kryjówce napisał m.in. operę komiczną Stradella w Wenecji (o XVII-wiecznym włoskim kompozytorze). W Nicei także, tuż po wojnie, wystawione zostało jego oratorium Ave Maria. Do wątków swojej polskiej ojczyzny wrócił po wielu latach jeszcze raz, pisząc w 1977 roku wodewil Polka Napoleona, opowiadający, jak się łatwo domyśleć, historię Marii Walewskiej.

Po wojnie Beer pozostał w Nicei. Tu się ożenił, tu urodziły się jego obie córki: Susanne i Béatrice. Wojenne przeżycia Beera sprawiły, że zgorzkniał i zamknął się w sobie. Uparcie nie godził się na granie swoich młodzieńczych utworów (mimo to w krajach skandynawskich grano Polskie wesele bez zgody kompozytora, przez dziesięciolecia pod zmienionym tytułem Masurkka!).

Gdyby nie córki kompozytora, które po jego śmierci (w 1987 roku) podjęły starania o wskrzeszenie Polskiego wesela, może nigdy nie poznalibyśmy tego ślicznego i zabawnego utworu, o którym specjaliści mówią dziś z uznaniem, że stanowi ogniwo, łączące tradycyjną operetkę z nowoczesnym musicalem.

 

Losy autorów libretta

Libretto do Polskiego wesela napisali Alfred Grünwald i Fritz Löhner-Beda. Jak dobre mniemanie musiało panować w Wiedniu o dwudziestokilkuletnim Beerze, jak atrakcyjna była jego muzyka, że udało mu się zdobyć tak wybitne nazwiska jako autorów tekstu operetki! I Grünwald, i Löhner-Beda byli o ponad dwadzieścia lat starsi od Beera, cieszyli się wielką estymą, byli wręcz „rozrywani” w środowisku jako autorzy. Zwłaszcza ten drugi, jako ogromnie popularny w Wiedniu autor tekstów kabaretowych, niezliczonych Wienerlieder i librett do najsłynniejszych operetek m.in. Lehára, niewątpliwie przyczynił się do atrakcyjności tego klejnotu muzycznego o niezwykłej doprawdy wartości.

Związki Löhnera-Bedy (urodzonego zresztą w Czechach jako Bedřich Löwy) z Polakami nie ograniczały się tylko do przyjaźni z Beerem: w 1918 roku ożenił się on bowiem z krakowianką Anną Akselradi. I jeszcze ciekawostka: mało kto wie, że to właśnie Löhner-Beda był autorem pierwotnego tekstu piosenki Theo wir fahr’n nach Lodz, która w latach 70. ubiegłego wieku zdobyła międzynarodową popularność jako niemiecki przebój.

Tymczasem hit ten skomponowany został już w 1915 roku przez Austriaka Artura Weraua, zaś oryginalny tekst Löhnera-Bedy nosił tytuł Rosa, wir fahr’n nach Lodz i odnosił się bynajmniej nie do ślicznej panny o tym imieniu, lecz do używanej podczas I wojny światowej przez austriackie wojsko na zachodnim froncie… armaty! A oto początek tej uroczej piosenki: „Der Franzl hat a neue Braut seit er beim Militär ist, die ist ganz tadellos gebaut, wenn s auch a bissen schwer ist” (Franio ma nową narzeczoną, od kiedy jest w wojsku, figurę ma ona bez zarzutu, tyle że jest przyciężka).

Alfreda Grünwalda, w dzień po Anschlussie, aresztowało Gestapo (celę dzielił nota bene z późniejszym – od 1970 do 1983 – kanclerzem Austrii, Brunonem Kreiskim!). Udało mu się jednak później wyemigrować przez Paryż i Casablankę do Ameryki. Fritz Löhner-Beda miał najmniej szczęścia: pojmany w marcu 1938 roku, więziony najpierw w Dachau, potem w Buchenwaldzie, stracił życie w obozie w Auschwitz, pobity na śmierć przez niemieckich siepaczy.

 

Fabuła Polskiego wesela

Rzecz dzieje się po powstaniu listopadowym. Młody powstaniec Bolesław, aby uniknąć zesłania na Syberię, ukrywał się w Austrii. Gnany tęsknotą za ukochaną Jadzią, przedziera się nielegalnie w przebraniu sługi przez rosyjsko-austriacką granicę. Przybywa rychło w czas, gdyż właśnie wuj jego, bogaty hrabia Staszek Zagórski, też ma na śliczną Jadzię chrapkę i już nawet uzyskał zgodę na ożenek od ojca panny, barona Mietka Ogińskiego.

Sprawa komplikuje się bardzo, nie tylko dlatego, że zubożały baron Mietek liczy na umorzenie weksli po ślubie hrabiego Staszka z Jadzią, ale także dlatego, że na dworze zjawia się – niczym oddział majora Płuta w Panu Tadeuszu – poszukujący polskich wywrotowców rosyjski patrol pod dowództwem niejakiego Korozowa. Na szczęście Zuzia, zarządczyni dóbr Ogińskich, ma główkę nie od parady: każe Jadzi zgodzić się na ślub ze Staszkiem, który w zamian za to miałby przekupić Korozowa i umożliwić Bolesławowi uniknięcie zesłania. Do ślubu wprawdzie dochodzi, lecz pod gęstym welonem, zamiast Jadzi, ukrywa się Zuzia, która robi świeżo poślubionemu Staszkowi ze wspólnego życia takie piekło, że Staszek błaga ją na kolanach o rozwód. Na to triumfująca Zuzia godzi się dopiero po usłyszeniu solennej obietnicy z ust Staszka, że raz na zawsze zostawi w spokoju Jadzię, a ponadto odda swemu bratankowi Bolesławowi należną mu, zawłaszczoną ojcowiznę. Wszystko naturalnie dobrze się kończy, głównie dzięki rezolutnej Zuzi, która zresztą, uwolniona od Staszka, szykuje się do ślubu z niejakim Kazimierzem.

 

Strona muzyczna Polskiego wesela

Józef Beer skomponował znakomicie brzmiące skoczne krakowiaki i mazury z przytupem. Nie zabrakło też smętnego kujawiaka i dostojnego poloneza. Kompozytor wplótł także w swój utwór cytaty autentycznych polskich melodii, na przykład Pije Kuba do Jakuba czy Jeszcze jeden mazur dzisiaj.

Typowe, polskie rytmy Beer świetnie skontrastował stylistycznie z wiedeńskimi walcami i amerykańskim charlestonem, a całość zakończył melancholijną i przekorną wiedeńską piosenką (tzw. Wienerlied). Wdzięcznych, łatwo wpadających w ucho melodii jest tu tyle, że obdzielić by nimi można ze trzy operetki. Operetka to zresztą niezupełnie trafne określenie dla tego utworu, w którym z walcami sąsiadują krakowskie hołubce i amerykański swing. Nietypowa obsada orkiestry – z saksfonami, banjo i mandoliną – sprawiają, że Polskie wesele stylistycznie jest właściwie czymś w rodzaju ogniwa między operetką i musicalem.

Do scenicznej prapremiery wiedeńskiej doszło z siedemdziesięcioczteroletnim „poślizgiem”, w lipcu 2012 roku, w ramach Wiener Operettensommer. Na premierze, na honorowych miejscach zasiadła sędziwa wdowa po kompozytorze, Hanna Beer i jedna z jego córek, mieszkająca w Paryżu – Susanne.

(Autorką części opisowej jest Dorota Krzywicka-Kaindel)

 

W 2015 roku Polskie wesele wystawił Stadttheater w Wiener Neustadt. W tym samym roku w monachijskim Prinzregententheater odbyło się koncertowe wykonanie utworu z udziałem Münchner Rundfunkorchester. Nagranie z tego koncertu zostało uwiecznione na dwupłytowym albumie niemieckiej wytwórni cpo. W 2019 roku w Linzu w Musiktheater des Landestheaters odbyła się kolejna inscenizacja operetki, która została nagrodzona tegoroczną Österreichischer Musiktheaterpreis. 

Polskie wesele ukazało się drukiem w wiedeńskim Doblinger Musikverlag, które z okazji polskiego prawykonania utworu przygotowało wyciąg fortepianowy z polskim tłumaczeniem libretta, autorstwa Doroty Krzywickiej-Kaindel, ukończonym w 2014 roku.

Polskie prawykonanie wersji koncertowej zaplanowane zostało na 29 listopada 2020 roku (niedziela) o godz. 18.00 w Sali teatralnej S2 Centrum Kongresowego ICE Kraków (ul. M. Konopnickiej 17, Kraków). Koncert będzie  transmitowany „na żywo” na platformie PLAY KRAKÓW: playkrakow.com i będzie na niej dostępny do końca roku (wymagana rejestracja)

Organizatorem koncertu jest Krakowskie Forum Kultury – Instytucja Kultury Miasta Krakowa. Współorganizatorami są KBF oraz Centrum Kongresowe ICE Kraków.

Koncert dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury w ramach programu „Muzyka” realizowanego przez Instytut Muzyki i Tańca w Warszawie.

Social media
Szukaj...
Skip to content