Z diariusza Pana Dariusza: Poznajcie Czerwoną Mysz

Już poważny temat felietonu gotowy był, już materiały wszechstronnie rozpoznane, już pierwsze zdanie zdecydowane, aż tu nagle wpadła ona. Czerwona Mysz konkretnie. Co za mysz, dlaczego czerwona i czy czerwona mysz jest w ogóle we Wszechświecie gdzieś obecna? Już Wam wszyściuteńko wytłumaczę. Od tego diariusz Pana Dariusza przecież jest.

W czerwcu 2020 roku w realnym świecie spotkały się ze sobą cztery dojrzałe, choć wiecznie młode kobiety, z rożnych zawodów się wywodzące. Małgorzata Winkowska to anglistka i wykładowczyni Uniwersytetu Pedagogicznego w Krakowie, Marta Szczepanik to chirurg stomatologiczny, Małgorzata Rohowska to właścicielka Biura Nieruchomości, a o Katarzynie Omiecińskiej nic Wam więcej nie potrafię napisać, gdyż tajemniczą chce pozostać  kobietą. Nie byłoby ich spotkania w realu, gdyby nie Internet, Facebook, a tam grupa Odmień swoje życie przez sztukę, prowadzona przez Katarzynę Bruzdę-Lecyk, artystkę i propagatorkę sztuki w formach wszelakich, choć nie byle jakich. Grupa ta zrzesza dziś ok. 2000 członków, jakże więc bohaterki tego felietonu się zdołały ze sobą spiknąć i nową kulturalną, choć mniej formalną, instytucję założyć? Wierzyć możecie lub nie, ja bym jednak raczył wierzyć, że połączyło je w jedyny taki we Wszechświecie kwartet poczucie humoru oraz talent artystyczny i wzajemnie podobne odbieranie i uprawianie sztuk malarskich, nie tylko na płótnie. Od słowa do słowa zaczęła się ich internetowa rozmowa i dowcipkowanie, aż na taki poziom wyniesione, że dojść musiało do spotkania w realu na krakowskim gruncie. Bo warto wiedzieć, że Kraków je połączył, choć tylko jedna uważać się może za rodowitą krakowiankę. Niemniej, to Kraków uchodzi za stolicę rodzimej sztuki, tu spotkały się więc, pogadały, poplotkowały, i mniejszą niż 1700 osobową grupę postanowić założyły. Kiedy już nazwały ją Grupą Krakowską, jedna z nich, bardziej kulturowo i historycznie zorientowana (która konkretnie, trudno felietoniście dociec), przypomniała, że przecież w Stołecznym Królewskim Mieście już na początku XX wieku działało takie plastyczne stowarzyszenie, a w nim m.in. Jonasz Stern, Tadeusz Kantor, Jerzy Nowosielski, czyli nazwiska wielkie i w świecie plastyki powszechnie znane.

Nazwały więc swój plastyczny kwartet: Grupa Krakowska 21 Wieku, i tej wersji uparcie będą się trzymać. Gdybym miał streścić ich ideowe przesłanie, a takie poważna grupa artystyczna mieć powinna, to brzmiałoby ono: malować, rysować, gadać, a przede wszystkim radować się nawzajem swoją sztuką, w jej uprawianiu się wspierając. Jak to wśród „psiapsiółek” bywa.A takimi członkinie Grupy Krakowskiej 21 Wieku już się stały.

Piszę o tym wszystkim dlatego, że z inspiracji Winkowskiej, Artystki zapukały do drzwi Klubu Kazimierz, przy Krakowskiej 13, by tu znaleźć miejsce na światową prapremierę swoich dokonań. Przygarnąłem je bez zastanowienia, gdyż pomysł i prace absolutnie na to zasługiwały. Ustaliliśmy szczegóły i termin. I co? I covidowe ograniczenia nadal kulturę zobowiązują. Członkinie Grupy Krakowskiej 21 Wieku nie poddały się jednak i zorganizowały prezentację swoich prac na fejsie. Działo się to popołudniem, w  środę, 14 kwietnia.

Kwartet opublikował kilka filmików z wypowiedziami wszystkich Artystek, które profesjonalnym aktorskim głosem wsparł Witold Pracuch (dziękuję!). Ależ tam fantastycznych opowieści o życiu naszych bohaterek można posłuchać, ależ tam obrazki ładne można pooglądać. Z pomarańczowej kanapy, postawionej w pandemicznym Pałacu Sztuki, czyli Gabinecie Stomatologicznym Milldent u Szczepanikowej, wszystkie Artystki pojedynczo i zbiorowo opowiadają nam o swoim przedsięwzięciu. Dowiadujemy się więc, że Omiecińska nie lubi mówić o sobie, ale suche pastele lubi jak najbardziej. Jest absolwentką Liceum Plastycznego, która maluje, by uśpić demony, odświeżyć głowę, a malarstwo karmi ją energią pomysłów i kolorów. Podobnie ma Rohowska, która 1,5 roku temu poczuła zew do malarstwa i lubi malować skandalicznie brzydkie portrety (ech, chciałbym taki portrecik, gdyż kandydatem jestem idealnym). Szczepanikowa, choć od dzieciństwa malowała, później temat zaniedbała. Dopiero pandemia jej czas wolny dała, a Ona uważa, że jak ci świat daje cytrynę, zrób sobie lemoniadę, a jak ci świat daje pandemię, zrób sobie plener malarski. O aspiracjach Winkowskiej pisał nie będę, gdyż o Niej już pisałem. Taniec, żart, kabaret, pomysł, muzyka i ponad 1000 obrazów w ciągu zaledwie czterech lat! I zachwycające oko są to obrazy.

Nie oburzajcie się! Winkowska, Szczepanikowa, Omiecińska czy Rohowska, tak o nich piszę, ale one też tak o sobie mówią. A i ja mam podobne im poczucie humoru. Malują już wspólnie obrazy, stąd także tytułowa Czerwona Mysz się wzięła, do której ogona każdy może sobie własną interpretację dorobić. Więcej Wam o Grupie Krakowskiej 21 Wieku nie napiszę, sami na Facebooku bohaterki znajdźcie i ich obrazy podziwiajcie.

A jak Wam się  spodoba, a musi, bo na Rusi podobać się musi, mam wieść ode mnie krzepiącą. Tak rychło, jak tylko Covid odpuści, spotkamy się w Klubie Kazimierz przy Krakowskiej 13 i chwalić Pana we wszystkich formach będziemy za powstanie Grupy Krakowskiej 21 Wieku.

Dariusz Łanocha   

 

Social media
Szukaj...
Skip to content